2. Absolwent - Wyższa Szkoła Robienia Hałasu - Unhuman Mixtape
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Wykonawca: Wyższa Szkoła Robienia Hałasu
Album: Unhuman Mixtape (2009)
Komentarze (2)
W ciemno, w głąb P.O.Z.N.A.N. z kreską
Szybkie tempo, moje flow zabijam teklom
Własne tempo, nie idę tam, gdzie wszyscy biegną
Ściany szepczą, typy na komendzie milczą
Krajem rządzi Jim Jones, poczuj piwniczą wilgoć
Hip-hop, to wszystko w środku w nas, jak instynkt
W szklankach whiskey, a na dupach Baggy jeansy
Znają nas z nawijki, a reszta to domysły
To my, jak Trzeci Wymiar - inni niż wszyscy
Jebać wyścig, jebać wszystkich wiarołomców
Podziemny korpus, ukryty w miejskim gąszczu
Tak od początku skąpani w ogniu
Chowani na tych fyrtlach, gdzie na klatkach pizga okrut
Z dala od podrób, podpuch, całego chujstwa
W górę wódka, za naszych ludzi, salut man!
Refren:
Wspólnymi siłami, w przód, jak La Onda
Zjednoczeni w rapie, walce i poglądach
Tak to wygląda, kolejny chory kompakt
W kraju, gdzie sprawiedliwości nie znajdziecie w sądach
Życiowy kombat, walka full kontakt
Zimne realia to twój jedyny kompan
Te flow cię wciąga, jak powietrzna trąba
A prawda, na gardłach kłamców, to anakonda
Słoń:
To jest cios, skurwysynu, który roztrzaskuje żebra
Żółta febra, wybuch londyńskiego metra
Kolejna ludzka tragedia, media pełne fałszu
Niech zamilczą, jak Watykan, w sprawie Holocaustu
Znowu nas dwóch, do przodu ciągle pędzę
Jak Harry Angel, ten świat topi się w obłędzie
Głębokie cięcie, strumień brunatnej czerwieni
Trzymam twój kłamliwy język na półce, jak souvenir
Ponad krainą cieni, idę, niczym Thorgal
Ta sama łysa morda, z techniką, jak Immortal
Nasi ludzie dzika horda są, byli, i będą
Czas urządzić krwawą kąpiel, jak rodzina z Deyton
Zmień to, przynoszę ból, kill the fetus
To flow, które parzy cię, jak ławica meduz
To czas bożego gniewu, apokaliptyczne wizje
Nuklearne odliczanie, zniszczenie jest bliskie
Zamiast usmaż pizdę, kłamliwy minister
Pierdolę rząd, sejm, senat i wysoką izbę
Ludzie wierzą w to, że system zmieni sytuację w miastach
Haha... Kiedyś wierzyli, że ziemia jest płaska
Domowa inwazja, synu, niczym Ice-T
Rzygaj hajs mi, dziś wyrywamy chwasty
Dzikie wrzaski, nieskończony słów zasób
To absolwenci Wyższej Szkoły Robienia Hałasu
Refren :
Wspólnymi siłami, w przód, jak La Onda
Zjednoczeni w rapie, walce i poglądach
Tak to wygląda, kolejny chory kompakt
W kraju, gdzie sprawiedliwości nie znajdziecie w sądach
Życiowy kombat, walka full kontakt
Zimne realia to twój jedyny kompan
Te flow cię wciąga, jak powietrzna trąba
A prawda, na gardłach kłamców, to anakonda Shellerini : Otoczeni hipokryzją, idziemy swą ścieżką W ciemno, w głąb P.O.Z.N.A.N. z kreską Szybkie tempo, moje flow zabijam teklom Własne tempo, nie idę tam, gdzie wszyscy biegną Ściany szepczą, typy na komendzie milczą Krajem rządzi Jim Jones, poczuj piwniczą wilgoć Hip-hop, to wszystko w środku w nas, jak instynkt W szklankach whiskey, a na dupach Baggy jeansy Znają nas z nawijki, a reszta to domysły To my, jak Trzeci Wymiar - inni niż wszyscy Jebać wyścig, jebać wszystkich wiarołomców Podziemny korpus, ukryty w miejskim gąszczu Tak od początku skąpani w ogniu Chowani na tych fyrtlach, gdzie na klatkach pizga okrut Z dala od podrób, podpuch, całego chujstwa W górę wódka, za naszych ludzi, salut man! Refren: Wspólnymi siłami, w przód, jak La Onda Zjednoczeni w rapie, walce i poglądach Tak to wygląda, kolejny chory kompakt W kraju, gdzie sprawiedliwości nie znajdziecie w sądach Życiowy kombat, walka full kontakt Zimne realia to twój jedyny kompan Te flow cię wciąga, jak powietrzna trąba A prawda, na gardłach kłamców, to anakonda Słoń: To jest cios, skurwysynu, który roztrzaskuje żebra Żółta febra, wybuch londyńskiego metra Kolejna ludzka tragedia, media pełne fałszu Niech zamilczą, jak Watykan, w sprawie Holocaustu Znowu nas dwóch, do przodu ciągle pędzę Jak Harry Angel, ten świat topi się w obłędzie Głębokie cięcie, strumień brunatnej czerwieni Trzymam twój kłamliwy język na półce, jak souvenir Ponad krainą cieni, idę, niczym Thorgal Ta sama łysa morda, z techniką, jak Immortal Nasi ludzie dzika horda są, byli, i będą Czas urządzić krwawą kąpiel, jak rodzina z Deyton Zmień to, przynoszę ból, kill the fetus To flow, które parzy cię, jak ławica meduz To czas bożego gniewu, apokaliptyczne wizje Nuklearne odliczanie, zniszczenie jest bliskie Zamiast usmaż pizdę, kłamliwy minister Pierdolę rząd, sejm, senat i wysoką izbę Ludzie wierzą w to, że system zmieni sytuację w miastach Haha... Kiedyś wierzyli, że ziemia jest płaska Domowa inwazja, synu, niczym Ice-T Rzygaj hajs mi, dziś wyrywamy chwasty Dzikie wrzaski, nieskończony słów zasób To absolwenci Wyższej Szkoły Robienia Hałasu Refren : Wspólnymi siłami, w przód, jak La Onda Zjednoczeni w rapie, walce i poglądach Tak to wygląda, kolejny chory kompakt W kraju, gdzie sprawiedliwości nie znajdziecie w sądach Życiowy kombat, walka full kontakt Zimne realia to twój jedyny kompan Te flow cię wciąga, jak powietrzna trąba A prawda, na gardłach kłamców, to anakonda