10. Hejnał - Shellerini i Słoń - Wyższa Szkoła Robienia Hałasu
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Wykonawca: Shellerini i Słoń
Album: Wyższa Szkoła Robienia Hałasu (2008)
Komentarze (25)
xD
xD
xD
xD
xD
xD
xD
xD
xD
xD
xD
Pozdro ziomalko : )
Weź to sprawdź, ej
W kajdanach pojmana ofiara komercha
Przez rap oraz piekła co płonie na werblach
Za moce ciszy, nakręca bit serca
Słyszysz ten hejnał przemycany jak [?]
Kilogramy na pętlach i wszędzie hejnał
Rap na zakręcie jedzie na mixtape
Więc chłopaki rapują tutaj przekleństwa
Które opisują rzeczywistość miejsca
Wyskoki brednie jarzysz w tym mieście
Gdzie wuchta rzesze twarzy na plaży
O królestwie marzy, a w kurewstwie się smaży
Zamazane Krajobrazy tu nie ma nic za nic
Tu płaci się w bejmach, za braci ręczy
I walczy się w tekstach nikt z nas nie wymięka
Bo nawet z rozpaczy wyciągnięta konsekwencja
Kolejna lekcja to kwesta czasu
Bo tak szybko leci pewna koneksja
Na przeciw pedalstwu, śmieci co popa-rap, tak!
Robią dla lansu Aaa! Prawdziwy rap na wieczność pozwoli
Przetrwać temu miastu co się boisz?
Poznań, city pełne hałasu jak bity basu, albo pipy trance
Z którego wychodzi się po omacku
Uwaga nadchodzi hardcore'owy tajfun
Bloki bez szczęśliwej podkowy
Co ty tej ale z wiarą zasób możliwości potencjału
To nie pościg pomału chłopaku P.A.G. bez litości rapuj
Na europy peryferiach rozbrzmiewa wciąż tan hejnał
Czas się zapętla powoli psychika nam klęka
Szukając szczęścia, szukając miejsca, szukają własnej ścieżki
Na kącie mając większe czy mniejsze grzeszki
To ten miejski typowy tryb życia dla nas
Komedio-dramat miasto w naszych żyłach gra nam
I nocą raban co po niektórzy mają pecha na bank
Popijam Lecha i toast za was wznoszę
Nad nami biały orzeł krąży na stole biały proszek mąci (Co sądzisz ?)
Trochę inny obraz Polski, trochę inne zakąski niż sprzed lat, brat
Na sumieniu parę spraw ciąży a szansą dla nas rap wciąż
Staje na baczność tu gdzie światła tańczą
To moje miasto co nie może zasnąć nigdy
Tu każdy dystrykt ma swój specyficzny pogląd,
Bo nam tak wolno dla mnie słowo formą leku człowieku
Nie ma niczego czego zrobić bym nie mógł
To Shellerini północny biegun wciąż w biegu
Dążąc do celu wbrew wszystkim i wszystkiemu
P.A.G, Słoń, PDG jedziesz DJ
Słoń, P.A.G. i Szelma to nasz hejnał
To nie rap dla tych którzy życie przeliczają w bejmach
Pusta kejda nie ma wiele zawsze jest za mało
Składamy hołd miastu które nas wychowało
Wieje orkan 12 stopni w skali Beauforta
Jak Dr. Deworkian to liryczna lobokomia
Rap to nasza fobia, droga bez powrotu
Choroba na którą nie ma, nie będzie antidotum
Jak produkcja rapanotu, wszystkich słabych zgniatam
To gra we wszystkich chatach z piątkowa do rataj
Robimy to nadal WSRH naszym skrótem
To jest rap dla ludzi bez świecidełek i futer
Chuj w dupę wszystkim, mundurowe świnie
Miejski instynkt tu przetrwasz albo zginiesz
Nie zobaczysz tego w kinie nie powstają o tym filmy
Że policjant w naszym kraju za morderstwo jest niewinny
V jak Virus synu tworze muzykę zatrutą
Jak koszmar z ulicy Wiązów jesteśmy chorą nutą
To egzekucyjny pluton załaduj i wystrzel
W swojej wadze jestem mistrzem wszystkich słabych niszczę Wyższa Szkoła Robienia Hałasu człowieku Weź to sprawdź, ej W kajdanach pojmana ofiara komercha Przez rap oraz piekła co płonie na werblach Za moce ciszy, nakręca bit serca Słyszysz ten hejnał przemycany jak [?] Kilogramy na pętlach i wszędzie hejnał Rap na zakręcie jedzie na mixtape Więc chłopaki rapują tutaj przekleństwa Które opisują rzeczywistość miejsca Wyskoki brednie jarzysz w tym mieście Gdzie wuchta rzesze twarzy na plaży O królestwie marzy, a w kurewstwie się smaży Zamazane Krajobrazy tu nie ma nic za nic Tu płaci się w bejmach, za braci ręczy I walczy się w tekstach nikt z nas nie wymięka Bo nawet z rozpaczy wyciągnięta konsekwencja Kolejna lekcja to kwesta czasu Bo tak szybko leci pewna koneksja Na przeciw pedalstwu, śmieci co popa-rap, tak! Robią dla lansu Aaa! Prawdziwy rap na wieczność pozwoli Przetrwać temu miastu co się boisz? Poznań, city pełne hałasu jak bity basu, albo pipy trance Z którego wychodzi się po omacku Uwaga nadchodzi hardcore'owy tajfun Bloki bez szczęśliwej podkowy Co ty tej ale z wiarą zasób możliwości potencjału To nie pościg pomału chłopaku P.A.G. bez litości rapuj Na europy peryferiach rozbrzmiewa wciąż tan hejnał Czas się zapętla powoli psychika nam klęka Szukając szczęścia, szukając miejsca, szukają własnej ścieżki Na kącie mając większe czy mniejsze grzeszki To ten miejski typowy tryb życia dla nas Komedio-dramat miasto w naszych żyłach gra nam I nocą raban co po niektórzy mają pecha na bank Popijam Lecha i toast za was wznoszę Nad nami biały orzeł krąży na stole biały proszek mąci (Co sądzisz ?) Trochę inny obraz Polski, trochę inne zakąski niż sprzed lat, brat Na sumieniu parę spraw ciąży a szansą dla nas rap wciąż Staje na baczność tu gdzie światła tańczą To moje miasto co nie może zasnąć nigdy Tu każdy dystrykt ma swój specyficzny pogląd, Bo nam tak wolno dla mnie słowo formą leku człowieku Nie ma niczego czego zrobić bym nie mógł To Shellerini północny biegun wciąż w biegu Dążąc do celu wbrew wszystkim i wszystkiemu P.A.G, Słoń, PDG jedziesz DJ Słoń, P.A.G. i Szelma to nasz hejnał To nie rap dla tych którzy życie przeliczają w bejmach Pusta kejda nie ma wiele zawsze jest za mało Składamy hołd miastu które nas wychowało Wieje orkan 12 stopni w skali Beauforta Jak Dr. Deworkian to liryczna lobokomia Rap to nasza fobia, droga bez powrotu Choroba na którą nie ma, nie będzie antidotum Jak produkcja rapanotu, wszystkich słabych zgniatam To gra we wszystkich chatach z piątkowa do rataj Robimy to nadal WSRH naszym skrótem To jest rap dla ludzi bez świecidełek i futer Chuj w dupę wszystkim, mundurowe świnie Miejski instynkt tu przetrwasz albo zginiesz Nie zobaczysz tego w kinie nie powstają o tym filmy Że policjant w naszym kraju za morderstwo jest niewinny V jak Virus synu tworze muzykę zatrutą Jak koszmar z ulicy Wiązów jesteśmy chorą nutą To egzekucyjny pluton załaduj i wystrzel W swojej wadze jestem mistrzem wszystkich słabych niszczę